Komentarz do wpisu Wyznanie uczuć do… miasta nad Narwią od antek
Wrócilismy ze wsi, sąsiad Maniek tak jak Żaby kowal. NIby jest ale jest jak u Kochanowskiego….a jakoby nikogo nie było.
Maniek to ten któremu ksiądz przełożył święto z 3 na 4 maja i miał co tam umówione zrobić, by mieć ze łba, 5 maja. Nie zrobione do dzisiaj.
A miał przyjechać traktorem, wyrwać z korzeniami kilkanaście sosen, grubych jak łydka, taka łydka statystyczna, nie czyjać konkretna i zabrać sobie te sosny na opał. Ale że zima jeszcze daleko, pewnie pomyslał, co się będe spinał zresztą w telewizorze nie było komunikatu o indianach zbierających chrust.
A może zapomniał? był wtedy w stanie jak dzisiaj Slawek.
Nie byłem pytać, ma córki komunię, co mu jeszcze ja będę kazania prawił.
Zresztą się nie pali.
Wczoraj chłodno, ponurzasto, dzisiaj od rana piękne słońce, doszło do 25 stopni w cieniu a potem w kilkadziesiąt minut poprzez deszcz, grad, burzę i wiatr spadło do 14. Od krótkich gaci i tiszerta do długich i ciepłej bluzy.
W drodze powrotnej lody w Jadowie (1, 8 zł kulka), są tam zawsze 4 smaki- śmietankowy, kawowy, cytrynowy i owocowy. Na moje, kiedyś tam zadane pytanie jaki to jest owocowy, pani spojrzała z przyganą w oczach i odpowiedziała że taki, jakie są akurat owoce. Dzisiaj owocowe były wieloowocowe. Nie dociekałem więc więcej.
Lodziarnia ma tak wewnątrz jakieś 2×3 metry, na 2 metrach jest lada, na końcach dwie kasjerki, pomiędzy nimi 3 lodziarki nakładające lody, ramię w ramię, idzie im sprawnie. Za ladą regalik z dużym wyborem wafli i doglądająca całego biznesu siedząca na krzesełku starsza pani, szefowa.
A cała reszta miejsca dla klientów! Kolejki potrafia tam być solidne, ale ta z 3 maja przekroczyła nasze oczekiwania, długość można było mierzyć licznikiem samochodowym, polizalismy więc tylko przez szybkę.
o! jedliśmy u brata pierogi z farszem z surowych ziemniaków, ciemne w srodku jak pyzy. Niezłe były! ręczna, miejscowa robota.
Odsmażone na rumiano…do tego kiełbaska z grila – ten mamy dzięki Prezesowi, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział – mniam, mniam…. pierogi nie Prezes.
Jak się je robi? Ciasto pewnie każdy robi po swojemu, farsz to starte jak na placki ziemniaki, przesmażone na patelni z cebulą, skwarkami, sól, pieprz.
Po wystudzeniu napełnić…polepić…gotować…smakować…
Alicjo, może Jerzor zamierza sprzedać tylko, pieszczotliwie nazwanego syfem, rzęcha? I wyjechać po nowego? nowego, nie Nowego!